Wybraliśmy się z moją dziewczyną na całkiem spontaniczny wypad. Cała wycieczka w pobliskie góry to jeden wielki spacer i zabawa.
Tak chyba zresztą jest na każdych wakacjach. Rano wstawaliśmy wcześnie, aby jak najwięcej skorzystać. Szliśmy na spacer po czym wieczorem szukaliśmy jakiejś dyskoteki bądź domowej czy schroniskowej imprezy. Spacer i zabawa, tak bardzo podobało nam się takie zestawienie, że postanowiliśmy przedłużyć wakacje o dodatkowy tydzień. Na szczęście jesteśmy studentami więc takie przesunięcie nic nas nie kosztowało. Spacer i zabawa mogły więc nadal ze sobą koegzystować. Po jakimś czasie okazało się jednak, że spacer i zabawa jest dla prawdziwych iron-manów. Spacer okazywał się każdego ranka coraz cięższym i cięższym zajęciem. Oczywiście wszystko przez imprezy, które stawały się coraz dłuższe i bardziej zakrapiane. Spacer i zabawa przestały się w końcu lubić. Okazało się, że tak dalej nie da się wytrzymać, a przedłużenie wakacji było całkowicie zbyteczne. Zaczęliśmy się z Julią zastanawiać co tu zrobić. Z imprez nie dało się zrezygnować, bo ludzie których tam poznaliśmy nie darowaliby nam tego. Spacery to były nasze jedyne chwile prywatności i bliskości, po którą wybraliśmy się na tą wycieczkę. Tak zdezorientowani zapakowaliśmy plecaki i postanowiliśmy wrócić do domu.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.